TuneList - Make your site Live

Wednesday, July 31, 2013

~When the end comes

Depression. How do you cope with that? You take one cigarette, light it up, take in one big breath of fumes and slowly let it out from your lips. You see how a cloud of smoke slowly distributes into the air, and then you take another smoke. You look how it burns and then slowly changes into pieces of flying ashes. Like your life.

Today I saw death. A death of my peer, who had big plans for future and didn't expect life coming to the end so rapidly. He was laying in a coffin like a doll – with no life, no soul. His face was full of makeup, which made me think that it was completely another person. I gave my condolences to my friend – his girlfriend, and gradually went to the back of the room. I sat there for an hour thinking: “should I leave now or should I wait?” From the last row I could see his face and thought maybe he could get up and revive? It’s not that I cared so much about him, it’s just that looking at his family and friends crying desperately in his honor made me miserable. Who could predict that? No one. It was just his fate, which was inevitable.


I went out of the room glancing for the last time at him, thinking that life is too short to bother about such 
trifling thing as depression.

Tuesday, July 30, 2013

~Hello

Witaj. Kim jestem? Nikim ważnym. Po prostu nastoletnią dziewczyną, która powoli i niechętnie wchodzi w dorosłe życie pełne rozterek, problemów i niepewności. Do założenia tego bloga skłoniła mnie właśnie wielka ilość myśli na ten temat, a także pragnienie wypowiedzenia się komuś anonimowo. Tak się stało, że tym kimś stałeś się właśnie ty. Albowiem pisanie pamiętników w te czasy, inspirowane różnymi nowościami technologicznymi nie jest popularne, postanowiłam zapisać wszystkie swoje polemiki w wersji internetowej będąc pewna, iż nigdzie nie znikną ani nie spalą się przy ewentualnym pożarze. Tak więc rozpoczynam ten internetowy dziennik, w którym będę się obszernie ( mam nadzieję) wypowiadała, a także dzieliła się tym, co jest dla mnie ważne.

Dzisiaj, o dziwo doszłam do wniosku, że czasami ludzie, którzy są niewiele starsi ode mnie wiekowo, wydają się mi wręcz zadziwiająco dorosłymi. Wciąż jeszcze nie przerosłam to dziecko, któremu wygląda, iż dwadzieścia parę lat to DUŻO. Chociaż sama nieubłagalnie zbliżam się do tego wieku, nie wyobrażam siebie obcującej na równi z tymi osobami. Może jestem dziwna, ale teraz myślę, iż mogę mieć przyjaciół, którzy mają po 25 lat i to będzie się uważało za normalną rzecz. Facet, który ma 30 lat, będzie mógł spojrzeć na mnie jak na kobietę, a nie na jak dziecko, którym byłam jeszcze kilka lat temu, a którym czuję się dotychczas. Możliwie dla niektórych takie rzeczy są normą, lecz nie dla mnie.

Takim, wręcz dziwnym zeznaniem kończę pierwszy post na tym blogu. Mam nadzieję, że nie znudziłam cię do śmierci i że możliwie tu powrócisz, a jeżeli nie, to nic strasznego, bo przede wszystkim prowadzę tego bloga dla siebie)).

~Bye